Publikujesz swoje zdjęcia na Facebooku? Uważaj, ponieważ Twój wizerunek może być dowolnie przez portal społecznościowy wykorzystany. Miej na uwadze fakt, że Facebook może użyć Twoich zdjęć w celach promocyjnych i pewnego pięknego dnia dowiesz się od znajomych, że Twoja fizjonomia została rozklejona na billboardach gdzieś na drugim końcu świata. Pewnie, że to mało prawdopodobne, żeby to akurat Ciebie wybrano z blisko 700 milionów użytkowników ale pamiętaj, że szefostwo Facebooka ma do tego prawo.

Reklamówka Facebooka to nic w porównaniu z tym, co spotkało Charlotte Fielder z Wielkiej Brytanii. Zdjęcie, które kobieta opublikowała na portalu społecznościowym, znalazło się na pornograficznej stronie dla akrotomofilów (z Wikipedii: Akrotomofilia to rodzaj parafilii seksualnej, w której jedynym lub preferowanym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest kontakt z osobami o amputowanych kończynach). Ktoś je ukradł.

Charlotte urodziła się bez lewej dłoni i przez całe życie angażowała się w pomoc charytatywną ludziom, którzy podobnie jak ona nie są w pełni pełnosprawni.

Na stronie dla seksualnych dewiantów wykorzystano kadr profilowy Brytyjki. Charlotte była na zdjęciu ubrana, ale to wcale nie zniechęciło odwiedzających. Pod fotografią pojawiło się mnóstwo obleśnych komentarzy.

Ale to jeszcze nie wszystkie "przyjemności", które spotkały Charlotte. Za pośrednictwem Facebooka usiłowała skontaktować się z nią cała armia akrotomofilów (głównie ze Stanów Zjednoczonych). Jak powiedziała BBC większość tych mężczyzn udawała kalectwo . Panowie strasznie chcieli się zaprzyjaźnić z osobą, której naprawdę brakuje kończyny. Chore.

Fielder nie jest jedyną osobą, której przytrafiła się podobna niemiła niespodzianka. Brytyjka przyznała, że facebookowe zdjęcia (większości) kobiet z amputowanymi kończynami są nielegalnie publikowane na pornograficznych stronach internetowych dla nie do końca normalnych mężczyzn.

Przypadek Charlotte Fielder pokazuje, że w internecie nikt nie może czuć się bezpiecznie. Nigdy nie wiadomo, gdzie pojawią się nasze zdjęcia, które opublikowaliśmy w sieci. Fotografie mogą być wykorzystane przez administratorów stron pornograficznych - sprytni graficy dokleją nasze twarze do ciał uprawiających seks par i kompromitacja gotowa. Dochodzić swoich praw w przypadku nielegalnego wykorzystania naszych wizerunków będzie nam niezwykle trudno. Szczególnie wtedy, gdy erotyczna strona śmiga sobie na serwerze gdzieś na drugim końcu świata w kraju, którego nazwy nie jesteśmy w stanie poprawnie wymówić. Co z tego, że na Facebooku można zablokować opcję pobierania zdjęć, skoro średnio rozgarnięty internauta wie, jak tę blokadę obejść?